piątek, 14 lipca 2017

„ Ja jestem ogniem, a on jest światłem.”


Aiden Roberts... Olly Samson... Yuki Harrison... Gabriel West…
Który z nich sprawi, że będzie ci słabo?

 
 
Ostatnimi czasy dość często spotykam się z książkami, związanymi w jakiś sposób z muzyką. Czy to główni przystojniacy są wokalistami, czy grają na instrumentach, czy po prostu namiętnie słuchają muzyki, wszędzie przewija się grana melodia.
W „Piosenkach o dziewczynie” napisanej przez Chrisa Russella wcale nie było inaczej.


„Ona żyje w świecie obrazów, w sercu nosi tajemnice.”

Poznajemy Charlie Bloom, zwykłą szesnastolatkę, która każdego dnia oddaje się swojej pasji jaką jest fotografia. Nie rzuca się w oczy, jest raczej nieśmiała i ma jedną najlepszą przyjaciółkę Melissę, koło której mieszka. Dziewczyna mieszka z ojcem, który jest pracoholikiem popijającym wieczorami wino. Jej matka zgineła w wypadku samochodowym, kiedy Charlie była młoda i nasza bohaterka zna swoją rodzicielkę tylko z opowiadań ojca i zdjęć, które po niej pozostały.
Jej życie jest zwykłe i toczy się rytmem szkoła – dom do czasu, aż pewnego razu na portalu społecznościowym dostaje wiadomość od chłopaka, który chodził do jej „budy”.
Olliego Samsona... chłopaka, który teraz jest rozpoznawalną osobą, gdyż razem z resztą kumpli zostali zwycięzcami programu „Make or Break”, który odkrywa młode talenty.
Zadaniem Charlie jednak nie jest śpiew, czy granie na instrumentach, a to co lubi najbardziej.
Chwytanie chwil przez dźwięk migawki.
Fotografia.

Przy bliższych kontaktach z czwórką szalonych gwiazd popu okazuje się, że mają swoje za uszami. Co więcej Gabriel, który ma największą ilość mdlejących na jego widok fanek... ma też tajemnice, które dziwnym trafem zbliżają go do Charlie.

Sięgnęłam po tę pozycję widząc, a raczej czytając reakcję Dominiki z Bookaholic. Nie wiedziałam czego się spodziewać i co mnie tam spotka, bo opisu książki też nie miałam okazji zobaczyć. Jedynie co widziałam to... okładkę.
Nadszedł dzień, jak otworzyłam czytnik z tą pozycją, bo ile można książek wozić na statek i zagłębiłam się w świat Charlie i Fire&Lights.
Przepadłam, a kończąc pierwszy tom, drugą ręką szukałam na internecie informacji o kolejnej części. Tym razem przeczytałam opis i obejrzałam okładkę ponownie. Chcę to przeczytać.
Już, zaraz, natychmiast. Mój mózg nie daje mi żyć i podsuwa kolejne pomysły co będzie dalej.

Bohaterowie są szalenie sympatyczni i poza drobnymi wyjątkami można się z nimi zakumplować na dłuższy czas. Świetnie nakreślone realia dwóch światów – tego zwykłego i tego sławnego, są tutaj bardzo dobrze widoczne, ale też autorowi należą się brawa za to, iż nie ukazał tylko tych dobrych stron bycia sławnym, ale też mamy okazję zobaczyć drugą stronę medalu sławy. Nie wszystko jest tutaj różowe i co lepsze podkręca to atmosferę.

Książka jest zdecydowanie z cyklu Young Adult, ale połączenie muzyki z nią sprawia, że nie ma tutaj nakierowania na konkretną grupę Czytelników. Po „Piosenki o dziewczynie” może sięgnąć naprawdę każdy. Przeczytać dla relaksu, rozluźnienia, samego poczytania czy chęci wkręcenia się w ciekawą historię młodych ludzi, których życie zmienia się z dnia na dzień.
Od Was samych zależy, czy dacie się zabrać w tę muzyczną przygodę.



(…) w życiu liczą się przede wszystkim dwie rzeczy. Rodzina i przyjaciele. Kiedy masz ich wokół siebie, cała reszta jakoś się układa.

4 komentarze:

  1. Nie wien dlaczego,ale zupelnie nie zainteresowała mnie ta książka w zapowiedziach. Niemniej, przeczytałam juz tyle jej recenzji i fabuła zacheca bardziej. Więc chętnie sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi całkiem spoko. Być może nie jestem głównym odbiorcą ale kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam wielką ochotę na tę książke :) tyle osób ją zachwala, że muszę koniecznie przekonać się co ona ma w sobie takiego wyjatkowego, że spodobała sie tylu osobom :)

    OdpowiedzUsuń