środa, 14 czerwca 2017

Aaric Christos and I – „Tycoon” Katy Evans




Czyli jak bardzo uwielbiam Katy Evans… żartuję. Nie będzie to post wygłaszający uwielbienie dla samej autorki ( chociaż może? ). Zapraszam na recenzję najnowszej książki od matki Remy’ego i Malcolma, a także paru innych przystojniaków.


Wiecie, po wszystkich moich recenzjach, że złego słowa o Katy Evans nie napiszę. Nie potrafię i nie chcę. Ta autorka z każdą kolejną pozycją kradnie moje serce coraz bardziej i bardziej i nie potrafię się jej oprzeć. 

„Tycoon” jest jej najnowszą propozycją, która w USA wychodzi 20 czerwca, ale jak wiecie mam dostęp od samej autorki do jej książek, które otrzymuje przedpremierowo na czytnik. Tak też było i tym razem. Nie będę przedłużać. 
Zaczynajmy.

Bryn Kelly przyjeżdza do Nowego Yorku, aby zbudować własną małą firmę. Ma ciężką przeszłość, gdyż jej rodzice, którzy także posiadali sklep zgineli w pożarze hotelu. Dziewczyna do teraz nie potrafi pogodzić się z tą stratą, ale musi żyć dalej i właśnie dlatego wymyśla House of Sass – sklep, który przez aplikacje w teleofnie lub internetowo dopiero ubrania dla każdego i na każdą porę dnia. 
Potrzebuje tylko kapitału wstępnego, aby móc zrealizować swoje marzenie. Tym sposobem, dzięki przyjacielowi trafia do Aarica Christosa. Potężnego, przystojnego i trzymającego pieniądze w garści mężczyzny, który okazuje się być jej miłością z dzieciństwa. Zresztą z wzajemnością. Jest tylko jeden problem. 
Christos ma dziewczynę i zaręczynowy pierścionek w kieszeni. 

„He’s the last man you’d take home  to your parents because he doesn’t belong to you – because even when you knew he wanted you, you feared he’d never belong to you.”

Co jest dalej? Przeczytacie to się dowiecie, ale emocji brakować Wam nie będzie i mogę to zagwarantować. 
Katy Evans w „Tyconnie” przeszła zmianę, przynajmniej mam takie wrażenie. Zaczęła budować napięcie między bohaterami z dnia na dzień, z rozdziału na rozdział. Nie rzucili się na siebie jak ludzie spragnieni seksu, tylko zaczynali delikatnie i subtelnie, od dotyku, rozmów, wspomnień, do pierwszego pocałunku na który czeka się bardzo długo. 
I dobrze, bo lepiej smakuje.

“What I feel for you is so fucking real and true, bit.”

Nie zauważyłam w „Tycoonie” schematu, a jak już jakiś był to taki malutki, który nie przeszkadzał w ogólnym odczuwaniu książki. Odkładając czytnik ryczałam i już sama nie wiem czy ze smutku, czy ze szczęścia, bo na końcu są tak skrajne emocje, że Czytelnik się zwyczajnie gubi. Samo zakończenie zaś czytałam cztery razy, bo nie chciałam uwierzyć, że to już koniec. 

O bohaterach nie będę się rozpisywać, bo są naprawdę świetni. Plastyczni i od pierwszych stron nie irytują. Wręcz przeciwnie. Można ich lubić. Bryn Kelly jest rozsądną dziewczyną, która zastanawia się i rozważa za i przeciw zanim podejmie jakąkolwiek decyzję. Nie jest wpatrzona jak w obrazek w Christosa, więc nie będziecie się irytować jak Brooke w „Real”.

A Aaric Christos... specjalnie dałam mu osobny akapit, aby wszystkim Paniom, które będą czytać „Tycoona” dać jasno do zrozumienia, że Christos jest już zajęty przez moją skromną osobę. Oficjalnie został moim mężem numer... pięć? (no może w innej kolejności do reszty). Także zanim Wy to przeczytacie to już na zaklepywanie będzie za późno. 

Oczywiście polecam! Nawet nie ma innej opcji. Po wszystkich książkach Katy Evans, każdą kolejną Wam polecę i musicie się do tego przyzwyczaić. Czekam już z niecierpliwością na „Racera”. Do „Tycoona” zaś nie raz i nie dwa wrócę, bo naprawdę warto. Tylko uprzedzam: WCIĄGA!

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Katy Evans. <3



4 komentarze:

  1. Para pa pa pa pa...Ooo...Ooo...Aaa...
    Komentarz próbny.
    Raz, raz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę zacząć ćwiczyć jakieś sztuki walki co by wymyślić jakieś małe wrogie przejęcie któregoś z ciach z Twojej listy ;) A po książkę dzięki Twojej recenzji zdecydowanie sięgnę w e-booku bo na papierową wersję się nie doczekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coż... już klepnięty :P Nie zabierzesz mi go!
      Ale polecam polecam :)

      Usuń

Copyright © 2016 Po drugiej stronie okładki , Blogger