środa, 10 maja 2017

„ Na szczycie” - K.N. Haner


Oj długo czekałam na tę książkę. Kiedy już przyszła zasiadłam do 800 stron i pochłonełam ją w 2 dni.
Cykl „Miłość w rytmie rocka” to... bardzo niegrzeczna opowieść.


Jak wiecie, autorka mile zaskoczyła mnie serią o Adamie – Morfeuszu i Cassandrze, którą czytałam od tyłu (jak to ja). Będąc ciekawa jej debiutu jakim jest opowieść o Rebece Staton i zespole rockowym, postanowiłam postarać się o tę pozycję. Udało się. „Na szczycie” zawędrowało do mnie z panem listonoszem, było cieżkie i duże, ale też wciągające.

W tej książce poznajemy Rebekę – dziewczynę, która pracuje w klubie go-go jako striptizerka, aby utrzymać siebie samą oraz dodatkowo wysyłać pieniądze swojej matce. Dziewczyna ma dobre serce i najpierw myśli o innych, a dopiero potem o sobie. Mieszka ze swoim najlepszym przyjacielem Treyem, który jest gejem i jest on dla niej swoistym aniołem stróżem. Ich życie toczy się normalnym rytmem młodych osób, czyli praca i impreza, gdyż Rebeka nie studiuje, bo warunki finansowe jej to uniemożliwiają. Wszystko zmienia się pewnej nocy, kiedy to do klubu w którym Staton wywija na rurze, wchodzi mężczyzna, który sprawia, iż dziewczyna gubi rytm i kroki. Co gorsza, przez ten wypadek zostaje zwolniona w trybie natychmiastowym. Na szczęscie w ulewie podjeżdża po nią nikt inny jak ten, który jest winowajcą jej zwolnienia. Tajemniczy , zabójczo przystojny oraz posiadający urok niegrzecznego chłopca Sedrik Mills. Po dłuższym namawianiu dziewczyna zgadza się z nim zjeść posiłek, a on proponuje jej szalony pomysł. Chce, aby pojechała z nim i zespołem rockowym w trasę koncertową jako ich tancerka. Rebeka jest mądra, odrzuca propozycję, ale po dłuższych chwilach zastanowienia i coraz wiekszych naciskach ze strony Millsa w końcu, razem z Treyem postanawiają pojechać w tą podróż. I to właśnie tutaj zaczyna się cała zabawa, gdyż członkowie zespołu okazują się być także zabójczo przystojni jak ich menadżer, a co lepsze mają wobec młodej dziewczyny plany. 

Sam Sedrik, który ukrywa swój motyw za propozycją pracy też nie do końca jest święty. 

Wiecie co? 
Lubię w książkach K.N. Haner ten luz, którego nigdzie indziej nie potrafię znaleźć. Dialogi między postaciami są takie, jak w codziennym życiu, nie ma tu sztywniactwa, lub powagi. Są wesołe, powodujące uśmiech na twarzy czytającego ( albo składanie się pod stołem ) i sprawiają, że czytając książkę człowiek czuję się jakby był w domu i znał bohaterów osobiście. 
Rebeka jest przezabawną i okropnie sympatyczną dziewczyną, która mimo tego co ją spotkało stara się być szczęśliwa, co więcej odniosłam wrażenie, że cieszy się małymi rzeczami, a przecież o to w życiu chodzi.
Sed zaś, jest meżczyzną opiekuńczym, potrafiącym poruszyć niebo i ziemię, gdy jest to potrzebne. Członkowie zespołu, czyli Alex, Nicki, Simon ( och, ach ), Erick ( och, ach ) i Clark są dla niego jak bracia, w sumie... niegrzeczni bracia. 
To niesamowite jak autorka poradziła sobie z przedstawieniem wszystkich postaci oraz tworzeniem dialogów między nimi, a także łączeniem ich przygód. 

Cieszę się, że nie muszę czekać na drugi tom, bo dostałabym ciężkiej nerwicy. 
„Na szczycie” nie jest książką, którą przy czytaniu parę godzinek dziennie skończycie szybko, co to to nie. Jest za to książką, która kiedy już ją zaczniecie i wkręcicie się w klimat to nie będziecie chcieli się od niej oderwać i będziecie cieszyli się, że jest aż 800 stron w pierwszym tomie. Fanom opisów scen erotycznych muszę napisać, że nie raz i nie dwa, będziecie się rumienić czytając to co tam się wyrabia. Co więcej w tym momencie, po przeczytaniu tylu erotyków i romansów, mogę stwierdzić, że nie ma jak to opis zbliżenia napisany przez polskiego autora. Jest przyjemnie, erotycznie, podniecająco i jednocześnie bez żadnego skrępowania, niemalże swojsko. Po prostu cud miód. 
K. N. Haner – robisz to dobrze!


„ – Lubisz owoce morza?
- Nie.
- A makaron? – uśmiechnął się, jakby słowo makaron znaczyło coś innego, niż znaczy.
- Lubię, ale nie powinnam go jeść.- Jesteś uczulona?
- Nie, jestem na diecie.
Odłożył kartę i odsunął się od stolika, by na mnie spojrzeć.- Oczyszczasz organizm?
- Tak, z tłuszczu.”



PS, Ja się pytam... ta dieta działa?

Dziękuję serdecznie Wydawnictu NovaeRes za egzemplarz do recenzji.

Laure

6 komentarzy:

  1. No i chyba trzeba będzie dopisać te książki do targowej listy :) Zbankrutuję przez Ciebie :D Kusicielu paskudny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah, moje kuszenie przynajmniej działa. Ty kusisz słabo :D

      Usuń
  2. Czytałam równie recenzje tej książki. Nie jest mi po drodze z erotykami, więc raczej się nie skuszę.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam, ale stoi u mnie na półce! :)

    Pozdrawiam. ♥
    nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czym prędzej się zabieraj, bo trzeci tom już zaraz!

      Usuń
  4. Gdzieś mi się obiło o uszy, że ta książka jest kompletnie beznadziejna i szczerze mówiąc, nawet nie przeczytałam jej opisu. Ale po Twojej recenzji, tak sobie myślę, że to może być całkiem dobre i chyba mam ochotę zaryzykować :D Tylko na razie, oczywiście nie mam za co ryzykować :P

    OdpowiedzUsuń