niedziela, 9 kwietnia 2017

„Nieśmiertelna o duszy śmiertelniczki”


Grubaśne tomy sprawiają, że się je długo czyta. Szczególnie kiedy czasu ciągle brakuje. „Dwór Mgieł i Furii” Sarah J. Maas, jest właśnie taką pozycją i mimo, że wciąga... to czytanie go jednak trwa.


Zachwycona pierwszą częścią przygód Feyry, sięgnełam po drugi tom niemalże od razu po skończeniu pierwszego. Dni mijały, ja czytałam. Trwało to tak długo, nie dlatego, że książka nie wciąga, tylko dlatego, że ciągle musiałam coś robić. 
Teraz jednak już nie muszę i mogę wrócić do czytania. 

„Dwór Mgieł i Furii” opowiada o szykowaniu się do ślubu ksiecia Dworu Wiosny, czyli Tamlina oraz naszej bohaterki. Wydaje jej się, że jest szczęśliwa, że dobrze czuje się w zamku, jednak po głowie chodzą jej czasami ponure myśli. W dodatku Rhysand nie upomina się o nią zgodnie z umową przez trzy miesiące, a dziewczyna wydaje się tesknić do mrocznego księcia Dworu Nocy. 
W dzień ślubu wraz z prośbą o pomoc, o ratunek przed małżeństwem, którego nie jest pewna pojawia się właśnie Rhys i zabiera Feyrę do siebie. 
Dziewczyna jednak decyduje się wrócić do ukochanego po tygodniu, a wydarzenia późniejsze sprawiają, że rozstaje się z Tamlinem na długi czas. 
Udaje się do Dworu Nocy i zaczyna poznawać świat Rhysanda, a także jego historię. 
Dowiaduje się też od niego, że potężny wróg czeka tylko na ich nieuwagę, aby zaatakować i zniszczyć Mur. 

„Dwór Mgieł i Furii” to książka, która poziomem nie odbiega od poprzedniczki, czyli „Dworu Cierni i Roż”. Historia opowiedziana w niej jest szersza, dająca większe pole manewru i większą radość z czytania. Autorka skupiła się głównie na Rhysie, który w pierwszej części był tajemniczą postacią. Na jego przeżyciach, historii, dzieciństwie i znajomości z Tamlinem. Odpowiedziała też na nurtujące mnie po pierwszym tomie pytania, a także zaskoczyła kilka razy zwrotem akcji. Opowieść jest wciągająca i momentami przyspieszająca tętno. Sarah J. Maas zdecydowanie trzyma swój styl pisania i poziom, co sprawia, że przyjemnie się to czyta.



Nie uważam, żeby ten tom był zdecydowanie lepszy od pierwszego, raczej są sobie równe, ale rozumiem zachwyt nad drugą częścią, gdyż fanki Rhysanda mają tutaj swojego ulubieńca podanego jak na tacy. 
Troszkę razi mnie to, że autorka postanowiła wybielić całkowicie Rhysa z jego czynów, zaś z Tamlina zrobić niemalże samego diabła. Nie wiem dlaczego miała taki zamysł, ale uważam że nie był on do końca przemyślamy. Z pierwszego tomu zdecydowanie wolałam Rhysa, ktory był wrednym, wyrachowanym osobnikiem, niż teraz jak jest słodki i potulny jak aniołek. Jak dla mnie – stracił na uroku. Pewnie zostanę za to zjedzona przez fanki, no ale trudno. 



Jeżeli czytaliście „Dwór Cierni i Róż” i porwał Was w swój świat, a także oczarował swoim urokiem, to sięgając po „Dwór Mgieł i Furii” nie będziecie zawiedzeni. Zdania są podzielone, jedni uważają, że jest zdecydowanie lepszy, drudzy, że jest gorszy, a jeszcze inni twierdzą, że to dalej ten sam poziom. Proponuje przekonać się na własnej skórze i samemu sięgnąć po tę pozycję, aby dowiedzieć się jakie zdanie będziecie mieli na ten temat. Osobiście czekam już na jesień i trzeci tom, bo zakończenie przyprawiło mnie o palpitację serca. 

Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają.


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

Laure

14 komentarzy:

  1. Ten tom bardziej mi się podobał niż I, ale to ze względu na Rhysa, to mój ulubiony bohater męski ever. Mogłabym go poślubić.. Ale z fabułą też jest lepiej, autorka dopracowała wiele szczegółów, które wcześniej nie były tak dopieszczone. Pozdrawiam!
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No problem w tym, że Rhys mnie nie uwiódł jak wszystkich dookoła :P
      Postać jak postać :D
      Ponadto zrobił się słaby i słodki.

      Usuń
  2. Mnie jakoś Rhys nie uwiódł w pierwszym tomie, ale w tym zaczęłam go darzyć znacznie większą sympatią :D. Sam "Dwór mgieł i furii" należy do grona moich ulubionych powieści i już nie mogę doczekać się trzeciej części w maju <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham te książki całym serduchem :) Jak dla mnie Rhys jest w drugiej części jeszcze ciekawszy niż w pierwszej, no ale zdania są podzielone. Teraz tylko czekam z niecieprliwością na trzecią część, bo coś czuję, że to dopiero będzie miazga!
    Pozdrawiam cieplutko,
    Książkowy zakątek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także czekam na trzecią część :) Ale Rhys jest mi obojętny. Może jeszcze się to zmieni. Kto wie?

      Usuń
  4. Seria jeszcze przede mną, ale myślę, że przypadnie mi do gustu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Eee nikt Cię nie zje, zobaczysz :D W końcu to ja wyciągnęłam na wierzch wszystkie wady tej książki, mimo że pozostaję zakochana w tej serii :)
    To, co Maas zrobiła Tamlinowi to zwykłe przegięcie i już nawet nie chce mi się o tym myśleć...
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z Recenzje Kasi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokoj...jeszcze w pierwszej czesci byłam za Tamem mocno, a teraz to w sumie mi go szkoda :(

      Usuń
  6. Te fragmenty z fabułą tylko pobieżnie przeleciałam wzrokiem, bo nie chcę sobie nic zaspoilerować. Nie wiem, co tam potem się dzieje w ACOMAFie, więc głosu zabierać nie mogę, ale jeszcze bardziej mnie zachęciłaś do przeczytania i ogarniecia, o co chodzi!

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jeden akapit ominełaś :D Prawidłowo :D
      To czytaj bo trzeci tom na jesieni, a tutaj sie dzieje, choć nie do końca stosunkami bohaterów jestem zachwycona :)

      Usuń
  7. Ależ jestem ciekawa jak to będzie u mnie z tymi chłopakami! Dopiero Skończyłam pierwszy tom i jutro zabieram się za kolejny, ale wszyscy zachwycają się tamtym a ja zdecydowanie wolę Tamlina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mówiłam! A teraz mi przykro z tym co porobiła :(

      Usuń
  8. muszę w końcu sięgnąć po tę serię :)

    OdpowiedzUsuń