poniedziałek, 20 marca 2017

Śliwka po raz 16


Są takie książki, które mimo wielu tomów wciągają i ponownie zaskakują. Janet Evanovich ze swoją serią o łowczyni nagród Stephanie Plum jest tego świetnym przykładem. 


W ostatniej recenzji pisałam Wam jak spotkałam się ze Śliwką, więc powtarzać się nie będę. Po część szesnastą tej serii sięgnęłam przy okazji podróży do domu w pociagu, kiedy to czekało mnie 7 cudownych godzin w polskim PKP.


Tym razem nasza rozbita między przystojnym policjantem Joe Morellim, a zabójczym Komandosem Steph ma ciężką sprawę do rozgryzienia. Okazuje się bowiem, że jej, jak i Luli i Connie pracodawca został porwany i zarządano za niego okupu, który każdego dnia zwiększa się przez odsetki. 

To nie koniec jej kłopotów. Zalegające teczki osób, które nie stawiły się na rozprawie w sądzie, okazują się być grubymi rybami, które niełatwo złapać w sieć. 
Jednak nasza bohaterka nie poddaje się i chcąc, nie chcąc musi próbować odzyskać swojego pracodawcę, aby mogła uzupełnić pustki w lodówce, masłem orzechowym i oliwkami. Co najważniejsze, jej chomik Rex też musi mieć co pogryzać. 
Dziewczyny wkraczają do akcji i zaczynają szukać  Vinniego, objeżdzając całe miasteczko wiele razy. Oczywiście w międzyczasie próbują złapać NS-ów, ale słabo im to idzie. Lula jest na kolejnej diecie cud, która sprawia więcej śmiechu u czytelnika, niż rzeczywistego odchudzania. 
Zawiłości między Śliwką, a jej dwoma obiektami westchnień są oczywiście wspomniane i tutaj. 
Stephanie jest w fazie rozstania z Morellim, a Komandos nie daje jej łatwego wyboru i ciągle kusi ją samym sobą, kradnąc drobne pocałunki. 
Czy tym razem, przy tak ciężkim zadaniu nasza łowczyni nagród da sobie radę?
Czy w końcu zdecyduje się którego samca alfa wybierze?


 Co do bohaterów, nie da się ukryć że Śliwki nie da się nie lubić. Od pierwszego tomu okazała się być pozytywnie zakręconą dziewczyną, która nie chce słuchać mamy i woli narażać się przy zbirach. Z drugiej zaś strony zawsze dzięki temu przeżywa świetne przygody. Jej przyjaciółki z agencji są sympatycznymi i wpadającymi w głowę osobami, a Luli jestem w stanie wybaczyć wszystko. 
No i na koniec Morelli i Komandos. Hm... szczerze? Na miejscu Stephanie też nie wiedziałabym, który z nich jest lepszy, gdyż obaj mają w sobie coś co ciągnie i w jedną i w drugą stronę.  Przyznam też, że z niecierpliwością czekam na wyjaśnienie wątku z mężczyznami. 

Janet Evanovich nie wychodzi z wprawy. Jej seria o Śliwce, podbiła polski rynek sztumem i nie chce z niego zejść. I dobrze, bo jej książki są jak plaaster na ranę. Gdy nie wiesz co czytać, a chcesz odpocząć od jednego gatunku to sięgasz po Steph i od razu zaczynasz wnikać w ten świat tak głęboko, że nie potrafisz się potem oderwać. Autorka pisze z humorem, fantazją i polotem. Może się wydawać, że każda z tych ksiażek niczym się od poprzedniczek nie rózni, ale jednak gdy zaczyna sie czytać kolejną to Czytelnik zauważa, że pomalutku  zmieniają się (naprawdę pomalutku) relacje miedzy bohaterami. 
Są odważniejsze, bardziej wyzywajace, a jednocześnie komiczne. Przy tej lekturze nie sposób się zanudzić i równie cieżko się oderwać. Kolejne dwa tomy mam w drodze, ale póki co muszę odksiążkować pokój i zabrać się za to co leży do przeczytania. Jak w tamtej recenzji polecałam przygody Stephanie Plum, tak w tej mogę polecić je jeszcze bardziej. Świetne pozycje na odstresowanie się i poprawienie humoru. 


Laure


11 komentarzy:

  1. To raczej ksiązki nie dla mnie, ale i tak cię podziwiam - mnie na wstępie odstraszają tak wielotomowe twory. Z niewiadomych powodów nie lubię czegoś takiego czytać :(
    Pozdrawiam! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a jakoś ja sie tak wkręciłam że teraz nie umiem przestać. :) Już nie mogę się doczekać 17 i 18 tomu

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę mnie denerwuje, to ciągnięcie w nieskończoność wątku miłosnego. Nic nie rusza w tej kwestii i to jest mega irytujące. Ja tam wolę Morelliego ;P Niedługo zabieram się za 18 tom :D
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę że nie jestem jedyna która pała wiekszą miłością do Joego :D
      Wiesz co...w 23 tomie też nie wiadomo z kim ona będzie :D
      DO mnie właśnie jadą 17 i 18

      Usuń
    2. Jakoś meksykańska uroda Komandosa mnie nie przekonuje ;P Poza tym ma za dużo tajemnic, a to nie dla mnie. Swoją drogą, autorka też mogłaby już co nieco uszczknąć z tych jego wielkich sekretów. Chociaż odrobinkę ;) A Morelli to inna bajka. Kocham tego faceta i to, jak reaguje na wyczyny Steph ;P

      Usuń
    3. Noo i Bob ma swój urok :D Ale racja, mogłaby rozwiać trochę tajemnic, chociaz wydaje mi się ze Steph pójdzie do łozka z Komandosem a bedzie z Morellim końcem końców.

      Usuń
    4. Bob jest świetny ;P Nieźle dobrali się z Morellim.
      Też mi się wydaje, że tak będzie. Albo pojawi się ktoś trzeci i zdeklasuje rywali - ale mam nadzieję, że autorka nie będzie taka szalona ;P Morelli górą ;)

      Usuń
    5. Nieee trzeciego nie będzie, za bardzo by Steph zamieszała w mózgu :D
      Ale wydaje mi się ze Morelli to jest to, przecież oni się kłócą jak stare małżenstwo

      Usuń
    6. Tak, zapewne tak się to skończy, ale ciekawe kiedy do tego dojdzie ;P Czy J. Evanovich skończy kiedyś tą serię? ;)

      Usuń
    7. No póki co jest 23 tomy i cisza :D

      Usuń

Copyright © 2016 Po drugiej stronie okładki , Blogger