środa, 8 lutego 2017

„ Na wszystko co cenne trzeba zapracować”

Czasami warto oderwać się od romansów i przeczytać coś innego. Kiedy wziełam do rąk autobiografię Legendy MMA Rondy Rousey „Moja walka/ Twoja walka” nie sądziłam, że ta książka zmotywuje mnie do jeszcze większego działania.

Dla niezorientowanych przybliżę postać pierwszej kobiety w UFC Rondy Rousey.
Urodzona 1 lutego 1987 w Riverside, amerykanska judoczka, która zdobyła brązowy medal olimpijski igrzysk w Pekinie. Następnie przeszła na  MMA ( mieszane sztuki walki). Jest wicemistrzynią świata w kategorii 70 kg, a także mistrzynią organizacji Strikeforce do wagi 61 kg. 

Zaczynając jednak od początku...

Ronda urodziła się walcząc o swoje życie i oddech. Miała owiniętą pępowinę wokół szyji i to sprawiło, że przez dłuższy czas nie mówiła. Po prostu nie potrafiła. Jej dwie starsze siostry przekazywały rodzicom to, co ona chciała powiedzieć sama. Jej życie toczyło się normalnym torem, jak każdej małej dziewczynki, wyjątek jednak stanowiły treningi judo, na które pchała ją mama. Przez treningi jej życie diametralnie się zmieniło, bo cały swój czas poświęcała właśnie byciu coraz lepszą. Ojca straciła szybko – popełnił samobójstwo po wypadku zimą, po którym jego kręgosłup zaczął się rozpadać i niemalże każdą ważną walkę dedykowała jemu. 
W książce „Moja walka/Twoja walka” opisuje swoje treningi, wspomina dawne czasy, ale głównie skupia się na walkach i na wyrzeczeniach, które musi stosować, aby przeć przed siebie i nie cofać się ani kroku w tył. 

Czytając tę pozycję byłam cały czas zmotywowana. Zmotywowana do działania, do walczenia o swoje marzenia, do parcia naprzód i nie poddawania się, jeżeli coś trudnego stanie na drodze. Ta książka to nie tylko autobiografia. Owszem, mamy tutaj życie Rondy, mamy jej przygody miłosne i dzieciństwo, ale gównie mamy tutaj jedną wielką motywację, napędzającą nas do sięgnięcia po marzenia. Autorka opisuje tutaj swoje życie między kolejnymi walkami, nie stroni od wulgaryzmów przy ocenianiu swoich przeciwniczek. Nie robi tego z powodu braku szacunku do nich, po prostu szuka bodźca, który pomoże jej poczuć się pewnie i zniszczyć wroga w oktagonie, kiedy będą otoczone siatką od publiczności i skupione tylko na pojedynku. 
W książce mamy zdjęcia z podpisami, także motywacyjnymi, które aż proszą się o przepisanie i przyczepienie do tablicy korkowej, aby codziennie rano wstawać, powstarzać je sobie i wychodzić z wypiętą piersią i dumą, że jest się taką, a nie inną osobą. 

„Moją walkę/Twoją walkę” polecam wszystkim tym, którzy potrzebują przysłowiowego „kopniaka w tyłek”, aby podnieść się z kanapy od telewizora, albo od komputera (nigdy od książki) i ruszyć na siłownię, basen, bądź po prostu pobiegać.  Polecam też tym, którzy są po prostu ciekawi jak wyglądało dotychczasowe życie Rondy, która jest naprawdę piękną kobietą, a jednocześnie cholernie niebezpieczną. 

„ Ktoś musi być najlepszy na świecie. Dlaczego nie Ty?”


Dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu SQN

Laure

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Po drugiej stronie okładki , Blogger