środa, 7 grudnia 2016

„ONA jest moją muzyką”


Moje ostatnie spotkanie z Remym i Brooke skończyło się dzisiaj na zajęciach, kiedy to zamknęłam książkę i uśmiechnełam się do siebie wiedząc, że to było to czego oczekiwałam oraz, że napewno do tej historii jeszcze kiedyś wrócę.


Remingtona Tate’a oraz Brooke Dumas poznaliśmy przy okazji dwóch poprzednich tomów serii REAL. Mogliśmy wtedy patrzeć na każdą sytuację oczami tej sympatycznej i wspaniałej dziewczyny.
Tomy były grubsze i bardziej rozwinięte niż „Remy”, jednak nawet to nie zmienia faktu, iż ostatnia część według mnie jest najlepsza ze wszystkich.
Tak, lubię czytać ksiażki z punktu widzenia mężczyzny. Wydają mi się ciekawsze i pełne sprzecznych uczuć, badź uczuć mówiących o jednym – o miłości.

Remington „Tajfun” Tate to u mnie drugie miejsce w kategorii „Najbardziej pożądanych bohaterów literackich”. Pierwsze zajmuje Malcolm Saint, także wykreowany przez Katy Evans.
Remy, bo tak wołają na niego wszyscy dookoła jest bokserem, który pewnego dnia spotyka dziewczynę zmieniającą jego życie. Dziewczynę, która nawet nie ma o tym pojęcia, dopóki Tate nie biegnie za nią, zeskakując z ringu i nie całuje jej poznając imię tej niewiasty. Historia opowiedziana w trzecim tomie jest powtórką tego co było w poprzednich, ze smaczkami, które tylko Remy wtedy czuł bądź widział.

Te smaczki sprawiają, że czyta się to szybko, z wypiekami na policzkach czekając na dalsze rozwinięcie akcji.

Tajfun okazuje się bowiem nie tylko mężczyzną stworzonym do walki na ringu, ale  też mężczyzną, który potrafi zrobić wszystko dla ukochanej osoby. Jest także okrutnie wrażliwy, przez co miałam wrażenie, że miłość do Brooke czyni go słabym.

Jednak czy tak właśnie nie jest?
Czy miłość nie czyni nas słabymi?

Katy Evans opisała uczucia, myśli, pragnienia Remyego w sposób, który zawłądnął moim sercem. Mężczyźni wszystko widzą inaczej niż kobiety, przez co świat nie jest nudny. Przez co też wiele razy się kłócimy, aby końcem końców zawrzeć zgodę i kompromis. Tajfun stara się pokazać Brooke jak bardzo ją kocha, jak bardzo jej pragnie i pierwszy tom kiedy odrzuca jej zaloty teraz został pięknie zazębiony z tomem trzecim. Wszystko staje się jasne. Zachowanie Remyego wobec Dumas i to, dlaczego on nie chce jej od razu, dlaczego boi się że go odrzuci i dlaczego pragnie się starać i walczyć dla niej.

Mimo, że książka skupia się tylko na meskiej połówce związku Dumas –Tate dzieli się też na dwa wątki. Wątek przeszłości i teraźniejszości. Byłam oczarowana tym co działo się teraz, gdyż Tajfun bierze ślub z Małą Petardą i mamy opis przygotowań do całej ceremonii, aby następnie moc czytać o ich wstąpieniu w związek małżeński. Wielki plus za to dla autorki, bo byłam okrutnie ciakawa ich ślubu.

Powtórzę się po raz  –enty Katy Evans jest i będzie moją ulubioną pisarką. Jej powieści są głębokie, z pomysłem i pasją, mają swój niepowtarzalny urok, a bohaterowie potrafią skraść serca tak, że chce się ich spotkać w prawdziwym życiu i poznać bliżej, a nawet zostać ich przyjacielem. (szczególnie męskiej części).

Całą serię Real polecam, nie tylko dla poznania Remyego, ale dla zobaczenia jak autorka sprytnie połączyła boks z miłością, co jest w dzisiejszych książkach innością, gdyż ciągle spotykamy się z bajecznie bogatymi biznesmenami oraz skromnymi dziewczynami, które nagle przypadkiem wpadają im w oczy.

Tutaj mamy walkę. Nie tylko na ringu, ale też poza nim co czyni lekturę ciekawą i wciagającą. 
Kończąc, mamy też Remingtona Tate’a, a to broni się samo i nie muszę tego tłumaczyć.


Laure

5 komentarzy:

  1. Musze rozejrzeć się za tą serią, może mnie wciągnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie osobiście nie do końca ta seria przekonuje, jeszcze zastanowię się nad sięgnięciem po nią.
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej serii i szczerze mówiąc, nie bardzo mnie do niej ciągnie. Nie sądzę, żebym sięgnęła po nią w najbliższej przyszłości ;)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile pozytywnych uwag... Niestety (albo stety) nie sięgnę. Raz dużo się nasłuchałam o korekcie, która kwiczy, ale także naciąganych bohaterach itp., a dwa nie mam ochoty na nic z taką fabułą. Nie z kreślam, ale raczej będę się trzymała z dala od tej książki (przynajmniej na razie0>

    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od człowieka. Ja strasznie lubie Katy Evans i nie narzekałam na nic.
      Chociaz, owszem. Po angielsku jest lepsza niż po polsku.

      Usuń

Copyright © 2016 Po drugiej stronie okładki , Blogger