czwartek, 15 grudnia 2016

Jak być liderem?


Nie boję się przyznać, iż kibicuje Manchesterowi United od kiedy zaczęłam się szerzej interesować piłką nożną. ( wcześniej była to tylko nasza polska ekstraklasa i tak naprawdę dalej jest)
Książka pisana przez trenera Fergusona, który rządził Man Utd przez 27 lat musiała zostać przeczytana przez moją skromną osobę.




Zaczynając od początku, mam świadomość, że nie każdy może znac sir Alexa, gdyż nie każdy lubuje się w piłce kopanej, dlatego też chciałabym przytoczyć najpierw postać Fergusona.

Alexander Ferguson, urodzony w 1941 roku żył w rodzinie robotniczej. Jednak od dziecka interesował się piłką nożną, a także od dziecka grał w nią mimo długich i wyczerpujących dojazdów do szkółek. Zaczynał od szkockich zespołów takich jak East Stirlingshire, St Mirren i Aberdeen. Dopiero w 1986 roku zastąpił na stanowisku menadżera Rona Atkinsona w Manchester United.
Przez lata 1986-2013 dowodził w Czerwonych Diabłach, co daje 27 lat prowadzenia jak dla mnie najlepszego zespołu piłkarskiego.

„Być liderem” to książka nie tyle co o życiu Fergusona w United, co poradnik. Podchodząc do tej książki myślałam, że zacznę czytać o dzieciństwie, o tym co było w klubie, zaś dostałam tekst z radami.
Radami i spostrzeżeniami samego Sir Alexa, nie tylko w prowadzeniu klubu piłkarskiego, ale też wskazówki co w życiu codziennym, liczy się tak naprawdę.

„Każdy człowiek został wyposażony w dwa potężne narzędzia, które może w pełni kontrolować: oczy i uszy. Przyglądanie się innym, słuchanie ich rad i czytanie o ludziach to trzy najlepsze rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem.”

Ferguson opowiada swoją historię, ale opowiada ją w sposób ciekawy i pouczający jednocześnie. Fragmentami miałam wrażenie jakbym to ja była w szatni z innymi piłkarzami, zaś on tłumaczyłby mi rozstawienie i taktykę na mecz. Pisze o początkach swojej kariery, wymienia piłkarzy i wspomina rozmowy z nimi. Zadziwiło mnie to jak dobrą ma pamięć, zaś Michael Moritz w epilogu potwierdził moje przypuszczenia, iż Ferguson potrafi zapamiętywać dane, których nikt inny by nie pamiętał.
Podziwiam też krytykę Mistrza wobec siebie. To pokazuje, że Sir Alex to klasa sama w sobie, gdyż mało ludzi potrafi przyznać sie do blędu, badź podejść do niektórych swoich decyzji krytycznie.

Nie chce pisać za  dużo (chociaż juz to zrobiłam), ale napewno jeszcze nie raz sięgne po tą książkę, gdyż nauczyła mnie ona, iż nawet po przejściu na emeryturę nie należy spocząć na laurach, ponieważ człowiek rozwija się i uczy całe swoje ziemskie życie.

„Najbardziej ze wszsytkiego brakuje mi jednak towarzystwa młodych ludzi gotowych podjąć się pozornie niemożliwego zadania – czy to z piłkarzami, czy z gorliwymi analitykami. Wzruszam się na samo wspomnienie ich wszystkich i szatni po zwycięskim meczu. Jak już jednak zaznaczyłem, to było wczoraj, a dziś powatarzam sobie krótką radę co do jutra, którą otrzymałem przed przejściem na emeryturę. Brzmiała ona „Nie zakładaj jeszcze kapci". Pozostaję jej wierny. Dlatego własnie zakładam buty tuż po śniadaniu.”

Ponownie muszę pochwalić wydawnictwo SQN za oprawę graficzna pozycji. Skromna, elegancka, czarno-biała, jedynie słowa „ Być liderem” są pociągniete złotym drukiem co mówi wszystko i nic jednocześnie. Piekne wydanie w twardej oprawie, zachwycająco prezentuje się na półce.

„Być liderem” czyta się szybko, przyjemnie i lekko. Rozdziały są średniej długości, przez co nie nudzą, a czytanie książki, kiedy miałam  w głowie wyobrażenie, że sam Ferguson je pisał w domowym zaciszu tym bardziej napędzały mnie do przewijania oczami po czarnych słowach na białym papierze.

Dla fanów Manchestetu United to pozycja obowiązkowa.
Dla czytelników książek sportowych – ciekawe doświadczenie.
Dla osób niezainteresowanych sportem, nie polecam... chociaż sądzę, że oni sami takie książki omijają szerokim łukiem.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN

Laure


3 komentarze:

  1. Ciekawy post, mimo że jestem wiernym fanem CITY :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło. :)
      Ja całe życie za Ekstraklasą, ale jeżeli mam wybierać zagraniczny klub to własnie Diabełki.

      Usuń
  2. Nie w kręgu moich zainteresowań, ale może kiedyś po nią sięgnę, tak z czystej ciekawości. :)

    OdpowiedzUsuń