czwartek, 3 listopada 2016

Stanąć do walki z całym światem


Chcąc odpocząć od romansów sięgnełam po starą, dobrą fantastykę. W moje ręce wpadła książka włoskiej autorki Licii Troisi „ Królestwo Nashiry – Marzenie Talithy”. 

Przyznam szczerze, zaciekawiła mnie okładka tej pozycji, która rzuca się w oczy przez intensywne barwy. 

Czy treść była tak samo kolorowa jak okładka?

Na początek przytoczę opis z portalu lubimyczytać.pl 



Nashira jest światem, w którym powietrze jest niezwykle rzadkim dobrem. Jego jedynym źródłem są ogromne drzewa, znajdujące się w całym imperium Talarii, a przetrzymuje je tajemniczy kamień. To w cieniu tych gigantycznych drzew toczy się życie ludzi, którym antyczny dogmat zabrania bezpośredniego patrzenia na niebo i jego dwa słońca. Właśnie tak żyła do tej pory Talitha, córka hrabiego Królestwa Lata, dopóki niespodziewana śmierć ukochanej siostry nie zmusiła jej do wstąpienia do klasztoru. Ale Talitha jest wojowniczką i klasztorne życie, wraz z jego wszystkimi intrygami i zakazami, jest nie dla niej. Jej przeznaczeniem jest miecz, dlatego razem z wiernym sobie niewolnikiem Saiphem planują ucieczkę. Dziewczyna jeszcze nie wie, że zakonnice strzegą pewnej tajemnicy: świat zmierza ku zagładzie, a zagrażające mu zło wkrótce przemieni każdą rzecz w ogień. Tylko jeden człowiek, ukrywany i więziony pod zarzutem rozpowszechniania herezji, wie jak można temu zapobiec. W tym wszechświecie, tak wyraźnie podzielonym na niewolników i ludzi wolnych, na wiarę i wątpliwość, na prawdę i zaściankowość, Talitha musi odbyć podróż aż do najzimniejszej krainy Talariii i znaleźć odpowiedź, która może uchronić Nashirę przed unicestwieniem.



Zapowiada się ciekawie, prawda?


Talitha jest córką hrabiego Megassy. Dziewczyną, która za grosz nie pragnie być idealną córką. Jej marzeniem jest dostać się do Gwardii i swój wolny czas spędza na treningach z mieczem. Ma starszą siostrę, która przez rodziców została wysłana do klasztoru, gdzie kultywowana jest Alyia. Talitha ma towarzysza, którym jest niewolnik Saiph – Femyta, który jak każdy z jego braci jest odporny na ból.
Dziewczyna nie jest podobna do ojca i nie gardzi niewolnikami, Saiph jest dla niej najpierw przyjacielem, a dopiero potem sługą.
Pewnego dnia bohaterka spotyka w domu męża kuzynki swoją ukochaną siostrę – Lebithę.
Obie dziewczyny są bardzo ze sobą żzyte, mimo rozłąki. Talitha jednak widzi, że siostra niknie w oczach, jest blada i słaba, ale nie skarży się. Gdy dochodzi do oficjalnej kolacji Lebitha mdleje. Kilka dni później umiera.
Decyzja ojca jest jedna – młodsza siostra i kadetka Gwardii musi, ku pozycji rodziny zastąpić siostrę w klasztorze.
Tym sposobem Talitha nie mogąc się sprzeciwić rozkazowi bezwzględnego ojca, dostaje się do zakonu, biorąc ze sobą Saipha.

Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa historia. Pewnie myślicie, że dalszy ciąg książki to życie w zakonie, muszę Was zaskoczyć.
Talitha planuje ucieczkę z Saiphem.
Dzięki Lebithcie dowiaduje się, iż zakon okrył tajemnicą działanie dwóch słońc: złego – Cestusa i dobrego Miravala. Okazuje się, bowiem że miast być tak jak zostało to zaplanowane przed dziejami i Miraval powinien pilnować wplywu Cestusa, jest odwrotnie. Cestus zwieksza swoje panowanie przez co w całej Nashirze zmieniają się warunki klimatyczne.

Ucieczka z klasztoru w poszukiwaniu heretyka, który pierwszy zauważył niszczące działanie słońc jest początkiem wędrówki dwojga przyjaciół, którzy na swojej drodze spotykają wiele przeszkód, a co gorsza ciągle czują oddech ojca Talithy na plecach.
Sama nie wiem jak ocenić tę książkę. Fabuła jest wciągająca do trzysetnej strony. Pozycja ta jednak ma czterysta stron, a przez ostatnie sto bardziej się męczyłam, niż czułam radość z czytania.
Już tłumaczę dlaczego.
Autorka ma tendencję do pisania jak Tolkien. Rozwleka opisy, czasami niepotrzebnie wydłuża akcję, przez co mnie osobiście zniechęciło to do tego stopnia, że musiałam zacząć czytać „ Krolestwa Nashiry” fragmentami. Nigdy nie byłam fanką Tolkiena ( nie linczujcie!) i może dlatego szczegółowe opisy mnie odrzuciły. Gdybym stawiała oceny, za fabułę dałabym 8/10, zaś za jakość napisania 6/10.
W całym swoim czytelniczym życiu nie spotkałam się z książką, która jest dobra i wciągająca do ¾ stron, a potem zaczyna nudzić. Troisi stworzyła ciekawy świat jednak zepsuła go opisami.

Jak oceniam? Czy polecam? Jako fan fantastyki polecam dla fabuły i przygód. Fani Tolkiena znajdą w tych opisach smaczek.
Dla przeciętnego czytelnika, który chce wkroczyć w świat fantastyki, lub po prostu coś przeczytać ze smokami – odradzam, zwyczajnie zniechęci do czytania czegokolwiek z tego gatunku.
Mogę się oczywiście mylić, gdy

ż ta recenzja jest moją subiektywną opinią.
Jednak Talitha jest sympatyczną postacią, a losy jej i Saipha wystarczająco mnie zainteresowały, żeby przemęczyć się z drugim tomem.
Co do tomu trzeciego, gdy zapytałam wydawnictwo Zielona Sowa, w odpowiedzi dostałam, iż narazie nie planując wydawać zakończenia tej historii. 
Laure

3 komentarze:

  1. Hmmm... kocham fantasy, ale ta książka kompletnie do mnie nie przemawia, jeszcze opis wypada nawet intrygująco, ale podekscytowanie opuściło mnie po przeczytaniu Twojej recenzji i rzuceniu okiem na paskudną okładkę xD Nie cierpię takich frontów ;/ Zdecydowanie bardziej wolę nowoczesne i bardziej dopracowane, szczegółowe wydania :D
    No ale próbujcie dalej! Bo kocham fantasy i coś czuję, że jeszcze znajdę tu niejedną pozycję dla siebie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas powatarzam że Tolkien to styl życia. DO mnie nie trafił.
      A akurat okładka mnie sie osobiście podoba :D

      Usuń
  2. Tej książki jeszcze ni miałam okazji przeczytać, muszę to nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Po drugiej stronie okładki , Blogger