piątek, 16 września 2016

Just keep swimming...

                                      



Moja przygoda z Collen Hoover zaczyna się własnie od tej książki. Znalazłam ją przypadkiem przeglądajac Amazona i wzięłam, głównie ze względu na...okładkę. Storczyk, może nie jest moim ulubionym kwiatem, ale mimo to urzekła mnie w swojej prostocie, a jednoczesnie tajemniczości.
Lekturę czytałam w wersji elektronicznej, jednak nie omieszkam zamówic polskiego wydania, bądź angielskiej wersji papierowej, gdyż warto mieć ją w swoich zbiorach. 

To nie będzie recenzja, ani opinia. To po prostu będzie tekst i wytłumaczę w nim dlaczego tak ciężko napisać coś o tej lekturze.

Życie Lily Bloom nie było łatwe. Przeprowadziła się z Maine do Brooklynu i otworzyła kwiaciarnię, która zawsze była jej marzeniem. Spotkała neurochirurga Ryle’a Kincaid’a i mogłoby się wydawać, że los się do niej uśmiechnął i w końcu będzie szcześliwa. Ryle w książce przechodzi ze skajności w skraność. Raz jest miły, szarmancki, opiekuńczy, innym razem zaś jest zwykłym dupkiem. W jej życiu jest jeszcze jeden mężczyzna -  Atlas Corrigan. Chłopak z sąsiedztwa, pierwsza miłość i niezły kucharz. Jednak ich losy zostają pokierowane w niecodzienny sposób, a czytelnik do samego końca nie wie co będzie dalej. 

„It ends with Us” to opowieść o  kobiecie, która mimo wielu utrudnień w życiu, spełnia swoje marzenia. Opowieść o przyjaźni na całe życie, która trwa, nawet gdy los rzuca kłody pod nogi, o listach, które pisane niemalże codziennie nigdy nie zostaną wysłane. Historia o kobiecie silnej, niezależnej, ale równocześnie kruchej i delikatnej. Kobiecie która pod koniec podjęła taką, a nie inną decyzję.
Lektura, która zaskoczy każdego, kto tylko po nią sięgnie. Niezwykle ciężka, ale też pouczająca i zapewniam Was, że gdy będziecie ją czytać, będziecie też płakać, ponieważ łzy same cisną się do oczu i nie istnieje sposób, aby je zatrzymać. Tak po prostu

Książka jest bardzo osobista dla Hoover. Głęboka, prawdziwa i surowa. Na końcu jest nota od autorki, która wiele wyjaśnia, jednak należy ją przeczytać dopiero po skończeniu całej lektury. Mnie osobiście poruszyła do głębi i polecam ją na wieczór, a także noc, bo jak już raz się usiądzie to nie można się oderwać, a gdy sie ją skończy... jest się w szoku.



            

4 komentarze:

  1. Poluję na tę książkę, ale czekam, aż będzie dostępna w Polsce w wersji papierowej :) Swoją przygodę z Hoover rozpoczęłam "Hopeless", potem zauroczyło mnie "Maybe Someday", a "Ugly love" złamało mi serce i każde spotkanie mimo wszystko zaliczam do udanych. Serdecznie polecam pozostałe książki Hoover, myślę, że się nie zawiedziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie mogę się doczekać, aż książka znajdzie się w moich dłoniach!

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam jej książki ! Czytałam Ugly Love i Confess :)
    W wolnej chwili na pewno zabiorę się za tą :)

    nouw.com/roksanaryszkiewicz

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałem nigdy o tej książce ale miło poczytać coś o niej. Super post oryginalny i trzymam kciuki za ciebie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Po drugiej stronie okładki , Blogger